Personal space

 

Jest taki czas każdego zawodnika, który mógłby nazywać się świętym.
Czas-dzień, przeddzień startu. Ciężko inaczej to nazwać, to jest czas, gdzie nasza energia powinna być dobrze spożytkowana. Moment, gdzie zwiewamy od wampirów, a otaczamy się tym, co dla nas jest po prostu najodpowiedniejsze.
Kiedyś los podarował mi na krótki moment obcowanie z bardzo mądrym Panem. Ten Pan zwrócił mi właśnie na to uwagę, na rzeczy jak dla mnie wtedy totalnie nieistotne, a jak się potem okazało podstawowe i jak teraz na to patrzę niezbędne w przygotowaniu się każdego zawodnika.
Każdy z nas ma swoich Aniołów Stróżów, przyjaciół, kumpli, siski, ludzi którzy nas drażnią, denerwują, zabieraj czas i po prostu męczą. Tych ostatnich często nawet lubimy, ale w niektórych momentach–„serio, no daj żyć”, albo czujemy się przez nich mocno „przygnieceni”. Od tych po prostu zwiewajmy!
Najważniejsze to organizować sobie czas i miejsce tak, żeby nikogo nie drażnić i samemu się nie poddawać takim sytuacjom.
Na pozór łatwe, a w praktyce niezmiernie ciężkie, a czasem nie do wykonania.
Często nasze przygotowania do startu kończą się złym zrozumieniem osób, które nas otaczają.
To chyba zależy od temperamentu i prostego niedogadania się nawzajem, a czasem braku życzliwości, zazdrości, braku empatii (to o czym teraz napisałam nie dotyczy moich aniołków, myślę że problem tkwił w komunikacji😁)
Tyle emocji, charakterów, myśli ile ludzi, a kobiet uhuhuhu.
Dlatego moi drodzy wasz „święty czas” spędzacie tak jak wy chcecie, biorąc pod uwagę potrzeby innych i nie wchodząc w ich osobista strefę.
Przykład 5 dziewczyn, jedna do startu musi się drzeć jak opatrzona, śpiewać, tańczyć itp, 2. idzie spać, 3. to by coś zjadła, 4. posłuchał muzyki, a 5. to w ogóle ma minę jakby ktoś jej popsuł zabawkę i była tu za karę… I mieszkają w jednym pokoju. Czy da się to rozdzielić? Tak aby każda była zadowolona i mentalnie przygotowana do startu?
Jasne że tak, krzycząca szuka drugiej ryczącej i idą śpiewać daleko 🙂 ta co je zjada po cichu żeby nie budzić śpiącej, a słuchająca muzyki robi to na słuchawkach. A ostatnią po prostu olewamy i jej jest też z tym oki.
Easy… nie zawsze i nie dla każdego, ale do zrobienia.
Moim pragnieniem byłoby, aby każdy w dniu startu zajął się sobą, był świadomy swoich potrzeb, a w tym wszystkim nie przeszkadzał innym i nie wczuwał się zbytnio w „fochy” i udziwnienia pozostałych.
Bo to nasz „święty czas”, czas największych dziwactw, gadania ze sobą samym, burzowych min, tańców, nerwów i chilloutów, treningów mentalnych, leżenia na schodach, sztuka odnalezienia własnego miejsca w chaosie.
A najlepsi, najwięksi profesjonaliści potrafią ten czas idealnie zaprogramować i działać w nim jak małe komputerki.
Detal.
Jeden z bardziej istotnych.
Znajdź swoją przestrzeń.
Wykorzystaj chwilę.

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official