Hamulec ręczny

 

Tak, w sumie wiedziałam że ten moment nadejdzie.
Zanosiło się już dobre kilka miesięcy no i bęc. Nie powiem, dumna nie jestem… Wręcz przeciwnie wściekła na siebie, że do tego doprowadziłam. Niestety patrząc prawdzie w oczy, to to jest tylko i wyłącznie moja wina i traktuje stan obecny za swoistą karę za pychę.
Siedzę jest 22, a ja ledwo żyje, w sumie to nawet dobrze nie widzę, mało co słucham, jeszcze mniej przyswajam, ale może dzięki temu wezmę się trochę za siebie.
Permanentny ból brzucha, głowy i w sumie wszystkiego to nic dobrego. Nie idzie ciągnąć zbyt długo na tabletkach przeciwbólowych, a tak właśnie przetrwałam najlepszy Puchar Polski w wykonaniu naszych zawodników.
Trochę szkoda, że to wszystko tak wygląda, bo do końca nawet z fantastycznego prezentu się cieszyć nie umiałam. Tzn. cieszę się ale nie tak jakbym chciała to pokazać😃.
M. Mówi, że jestem zmęczona i tylko szpital mnie zatrzyma, jak zwykle wypaplał, ale nie powiem ma chłop rację. W ostatnim czasie często wychodziłam przed 7 wracałam ok 19 i cały dzień na wysokich obrotach, mało w domu, mało z dziećmi, mało jedzenia, mało odpoczynku. Nawet jak już były Święta i chwila wolnego, to dostawałam info od niektórych, że tam nie jadą, tego nie zrobią, są tacy siacy i owacy, no i co? To, że musiałam na szybko organizować coś innego, szukać kogoś innego, a uwierzcie, że tak się żyć nie da. Tym bardziej, że takie info rujnuje mój świat wartości i ja po prostu tego nie rozumie. I się po prostu wkurzam, piszę, pytam, rozkminiam, nakręcam się, totalnie niepotrzebnie!!!
Wczoraj był pierwszy dzień, że stresujące rzeczy odkładałam na bok. Jak to nałogowiec, zakochany w swojej robocie, wywiało mnie na narty, dokładniej po drugiej stronie lunety.
No nie idzie usiedzieć, a już brzuch boli tylko po jedzeniu więc spoczko.

Tak więc byłam tam, i odsuwałam stresy na bok, zamiast się nakręcać po prostu odpuściłam, sobie przede wszystkim, bo ostatnio mam wrażenie, że co poniektórzy to i tak mnie nie słuchają więc nic nie zrobię…
Może się uda, będę zdrowsza, trochę mniej euforyczna i pełna emocji, ale zdrowsza.
I moi kochani, obracam trochę kartę i patrzę na siebie i widzę cień człowieka. Sińce pod oczami (mam sporo pudru :)) zmęczona twarz, obolałe ciało i chyba pora powiedzieć dość. A przynajmniej zwolnić.
Bo tak jak wam zawsze powtarzam, nie sam trening jest ważny, ale i odpoczynek, i to jak się prowadzimy więc tym razem biorę z was przykład, tych najlepszych i odpoczywam.

 

Jeśli kiedyś odwrocie się, lub nie wywlekę emocji na zewnątrz, nie odpowiem na głupiego SMS, to wiedz jedno-łapie drugi oddech,unikam stresów.

A wszystko zaczęło się w momencie, kiedy nie miałam nawet czasu wypić kawy w domu…

Tu też mnie znajdziesz!

@Po_drugiej_stronie_lunety

@aga_cyl_official